Gospodarka Morska Portal branżowy

Wiadomości Gdańska spółka: Jest szansa że w nocy ruszy choć jeden silnik w przepompowni

opublikowano: 16.05.2018
autor: pc ,  źródło:  PAP

Udostępnij:

Facebook Twitter Google Email
powrót do listy

Przedstawiciele gdańskiej spółki zarządzającej siecią wodociągowo-kanalizacyjną poinformowali w środę, że jest szansa, iż do późnego wieczora lub w godzinach nocnych ruszy przynajmniej jeden z silników w przepompowni Ołowianka.

We wtorek przed południem przestały działać urządzenia w Przepompowni Ścieków Ołowianka odbierającej 60 procent ścieków z terenu Gdańska i odprowadzającej je do Oczyszczalni Wschód. Awaria spowodowana została zalaniem komory pomp i znajdujących się tam czterech silników: dwóch głównych i dwóch zapasowych. Od wtorkowego wczesnego popołudnia ścieki zrzucane są do Motławy i Zatoki Gdańskiej.

W środę na konferencji prasowej Stanisław Mikołajski dyrektor do spraw eksploatacji spółki Saur Neptun Gdańsk (SNG) odpowiadającej za sieć wodociągowo-kanalizacyjną, poinformował, że wszystkie silniki zostały w nocy wyciągnięte z komory pomp. "Jeden jest suszony. Trzy zostały wysłane na zewnątrz: jeden z nich do wysuszenia, a dwa do przezwojenia" – wyjaśnił.

Przypomniał, że już we wtorek spółka zamówiła w Holandii jeden nowy silnik i powinien on dotrzeć do Gdańska w środę późnym wieczorem. "Na zamontowanie potrzebujemy kilku godzin" – zaznaczył dodając, że być może jeden z zalanych silników uda się także do środowego wieczora wysuszyć, wówczas także on zostałby zainstalowany i uruchomiony.

Mikołajski dodał, że już jeden silnik pozwala przepompowywać około 80-90 proc. ścieków trafiających do przepompowni Ołowianka. "Jak tylko jeden silnik będziemy mieć gotowy, pierwsza pompa rusza i będzie pracowała non stop" – zaznaczył dodając, że - wówczas można by zakończyć prowadzony obecnie awaryjny zrzut ścieków do Motławy i Zatoki Gdańskiej.

Wiceprezes spółki Saur Neptun Gdańsk (SNG) Jacek Kieloch poinformował, że "jedną z prawdopodobnych przyczyn awarii były dwa krótkotrwałe zaniki napięcia, które nastąpiły po sobie w bardzo krótkim czasie". Mikołajski doprecyzował, że po pierwszym zaniku napięcia silniki stanęły, a specjalna zasuwa odcięła dopływ ścieków do przepompowni, gdy silniki znów ruszyły, a zasuwa ponownie się otworzyła, ciśnienie ścieków było już tak duże, że "został wyrwany właz i ścieki przelały się do komory pomp", w której znajdowały się silniki.

Przedstawiciele SNG nie byli w stanie poinformować, jaka była przyczyna dwóch spadków napięcia w tak krótkim czasie. Podali tylko, że firma dostarczająca prąd potwierdziła, że sytuacja taka miała miejsce.

Kieloch poinformował, że służby serwisowe i techniczne SNG są cały czas na miejscu awarii – w przepompowni. "To jest około 100 osób pracujących cały czas nad usuwaniem skutków awarii" – dodał zaznaczając, że "obiekt przepompowni jest dosyć dobrym obiektem, był modernizowany w 2001 roku za kwotę około 20 milionów złotych".

Obecny na konferencji zastępca prezydenta Gdańska Piotr Grzelak podkreślił, że awaria była bardzo poważna i przybrała skalę "dotychczas niespotykaną w systemie wodociągowym Gdańska". "Będziemy na pewno badali jej przyczyny" – zaznaczył Grzelak dodając, że zwrócił się do Wydziału Gospodarki Komunalnej, jako podmiotu nadzorującego pracę SNG, o powołaniu specjalnej komisji ekspertów złożonej z przedstawicieli świata nauki z całego kraju, którzy rozstrzygną co było przyczyną awarii.

Aby uniknąć zalania miasta przez cofające się z kanalizacji ścieki, we wtorek ok. g. 13 spółka zdecydowała o zrzucie nieczystości do Motławy. Na konferencji poinformowano, że po pewnym czasie ścieki zaczęto też zrzucać bezpośrednio do Zatoki Gdańskiej, w innym miejscu Gdańska – na wysokości Zaspy. Kieloch poinformował też, że taki zrzut ścieków jest "przewidziany dla takiego typu obiektów w sytuacjach awaryjnych".

Mikołajski dodał, że SNG stara się - tam, gdzie jest to możliwe - część nieczystości skierować do innych kolektorów. Firma zakontraktowała też trzy barki, na które - gdy tylko zostaną podstawione, będzie pompować ścieki, by wywieźć je "do utylizacji sanitarnej".

Na konferencji poinformowano, że w ciągu godziny do samej Motławy trafia 2,6 do 3 tysięcy metrów sześciennych nieczystości, które – wraz z nurtem rzeki płyną do Zatoki Gdańskiej. Obecny na konferencji Pomorski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny Tomasz Augustyniak zaznaczył, że "przy tych parametrach (…) nie ma bezpośredniego zagrożenia epidemiologicznego". Przypomniał, że obowiązuje - wydany przez Sanepid "w ramach działań zapobiegawczych", zakaz korzystania z kąpieli. Dodał, że służby sanitarne pobierają próbki wody z gdańskich kąpielisk i "będą je analizować".

Pytany o możliwe skutki kąpieli w wodach Motławy czy Zatoki Gdańskiej, Augustyniak powiedział, że "trudno powiedzieć", ale "prawdopodobnie" byłyby to "skórne reakcje alergiczne". "W przypadku kontaktu z przewodem pokarmowym, nie wykluczam zatruć" – powiedział dodając, że "to, co wypływa z przepompowni dość skutecznie, już na poziomie samej Motławy, ulega rozcieńczeniu".

Przedstawiciele SNG nadal apelują, by do odwołania maksymalnie ograniczyć zużycie wody na dolnym tarasie miasta.


PAP
powrót do listy
Pełna wersja strony