Gospodarka Morska Portal branżowy

Wiadomości PŚ w kajakarstwie - Tomasz Kryk: duże zmiany w kadrze kobiet

opublikowano: 16.05.2018
autor: ew ,  źródło:  PAP

Udostępnij:

Facebook Twitter Google Email
powrót do listy

Zawieszenie kariery przez Beatę Mikołajczyk-Rosolską i powrót po przerwie macierzyńskiej Karoliny Nai - to najważniejsze wydarzenia w kadrze kajakarek przed sezonem 2018. Podopieczne trenera Tomasza Kryka rozpoczną go w najbliższy weekend w Szegedzie.

Polska Agencja Prasowa: Nasze medalistki olimpijskie z Rio de Janeiro żyją nie tylko kajakarstwem. Beata Mikołajczyk-Rosolska ogłosiła zawieszenie kariery, a Karolina Naja urodziła dziecko.

Tomasz Kryk: Liczyłem się z tym, że Beata zawiesi karierę. Wyszła za mąż, planuje macierzyństwo. Trenowała z naszą grupą do końca stycznia, ale uznała, że na tym etapie ważniejsze niż sport jest dla niej dziecko. Nie zobaczymy więc Beaty, ale za to wróciła Karolina. Śmiejemy się, że pięć miesięcy po urodzeniu dziecka wygląda lepiej niż przed igrzyskami w Rio de Janeiro. Ma wagę startową z igrzysk, a testy kontrolne w Instytucie Sportu niewiele odbiegały od wyników, jakie miała przed Rio.

PAP: Naja nie znalazła się jednak w składzie na zawody Pucharu Świata w Szegedzie...

T.K.: Wiem, że trzeba z nią specjalnie postępować, bo jest mamą karmiącą. Będę ją stopniowo wprowadzał do drużyny. Nie wystartuje w Szegedzie, ale na drugim Pucharze Świata w Duisburgu już się pojawi - w czwórce na 500 metrów. Często trenujemy w Wałczu, a Karolina mieszka w tym mieście, śpi w domu i na treningi przyjeżdża razem ze swoim partnerem i z dzieckiem. Na Puchar Świata do Duisburga pojadą we troje, podobnie na mistrzostwa Europy w Belgradzie. Polski Związek Kajakowy i Ministerstwo Sportu były tak uprzejme, że wyraziły zgodę na wyjazd całej rodziny na te zawody. Karolina będzie startować, a Łukasz Woszczyński, jej partner, zajmie się dzieckiem. Łukasz ma za sobą karierę zawodniczą, startował na igrzyskach w Atenach, potem ukończył AWF i został trenerem. Pracuje w mojej grupie, prowadzi część treningów.

PAP: Czy trzecia z medalistek olimpijskich z Rio, Marta Walczykiewicz też ma plany rodzinne?

T.K.: Marta mówi, że gdy zdecyduje się na dziecko, to zakończy karierę. Na razie bawi ją to, co robi. Chce trenować, startować. Zimę przepracowała solidnie, a w Szegedzie popłynie na swoim koronnym, olimpijskim dystansie, czyli K1 200 metrów.

PAP: Jak przebiegały przygotowania do sezonu?

T.K.: Początek jesieni spędziliśmy w kraju, w Cetniewie, w Wałczu. W listopadzie trenowaliśmy we włoskiej Sabaudii, a w grudniu byliśmy w Livigno, na wysokości ponad 2 tys. metrów nad poziomem morza. Biegi na nartach, trening siłowy, pływacki. W styczniu Jakuszyce, znów na nartach, gdzie były znakomite warunki śniegowe. Luty to trzy tygodnie w Portugalii, na wodzie w Montebello niedaleko Montemor, gdzie w tym roku będą mistrzostwa świata. Potem znów zgrupowanie w Sabaudii, a na koniec eliminacje kadry w Wałczu.

PAP: Nie było problemów?

T.K.: Nie było. Niestety nie ma już z nami Beaty Mikołajczyk-Rosolskiej, która była liderką grupy, dobrą duszą dla młodych zawodniczek. Czy Karolina ją zastąpi w tej roli? Trudno powiedzieć. Ona ma inne priorytety, jest mamą, zapewne poza treningami będzie więcej czasu poświęcać rodzinie i dziecku. Pozostałe kajakarki w kadrze są bardzo młode, mają po 20, 21 i 22 lata. Dla nich ten sezon będzie sprawdzianem, czy są już na tyle dojrzałe, by stanąć do walki o medale.

PAP: Które z młodych zawodniczek będą pływać w konkurencjach olimpijskich?

T.K.: W Szegedzie, Duisburgu i w mistrzostwach Europy w Belgradzie wystawimy w K2 500 metrów Justynę Iskrzycką i Kasię Kołodziejczyk. To są ubiegłoroczne mistrzynie Europy do lat 23, choć one same mają teraz 20-21 lat. Tworzą osadę, w której Mikołajczyk i Naja zdobyły na igrzyskach w Londynie i w Rio brązowe medale. Za dwa lata w Tokio Justyna i Kasia będą w optymalnym wieku, aby osiągnąć dobry rezultat, oczywiście o ile się zakwalifikują do igrzysk.

W jedynce na 500 metrów będzie startować Ania Puławska. Już dwa lata temu jako 19-latka pływała w finałach Pucharów Świata. Oprócz jedynki Ania będzie wsiadać razem z Karoliną Nają, Kasią Kołodziejczyk i Dominiką Włodarczyk do czwórki.

PAP: Jakie oczekiwania ma pan przed zawodami PŚ w Szegedzie?

T.K.: W tym sezonie są tylko dwa Puchary Świata. Duisburg jest tydzień po Szegedzie, więc pewnie nie wszyscy przyjadą do Niemiec, bo będą się przygotowywać do mistrzostw Europy. Przypuszczam, że Szeged będzie mega sprawdzianem. W niektórych konkurencjach niektóre kraje wystawią po dwie osady. Co mnie zadowoli? Finały A, powiedzmy do siódmego miejsca. Liczymy po cichu na medale, ale presji na zawodniczki nie wywieramy.


PAP
powrót do listy
Pełna wersja strony