Gospodarka Morska Portal branżowy

Wiadomości Jak będziemy zarabiać; trwa dyskusja o nowym kodeksie pracy

opublikowano: 13.02.2018
autor: pc ,  źródło:  PAP

Udostępnij:

Facebook Twitter Google Email
powrót do listy

W marcu Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy ma przedstawić nowy kodeks. W projekcie może się znaleźć m.in. ograniczenie możliwości dorabiania do etatu - wynika z informacji PAP. Ministerstwo Pracy zaznacza, że komisja nie przyjęła jeszcze żadnych rozwiązań.

Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy od kilkunastu miesięcy pracuje nad zmianami kodeksu pracy: indywidualnego i zbiorowego. Według specjalistów obecnie obowiązujący kodeks pracy (z 1974 roku) jest przestarzały, skomplikowany i nie przystaje do dzisiejszych realiów rynku pracy.

Według informacji PAP komisja może zaproponować zmiany w kodeksie pracy, które m.in. ograniczą możliwość dorabiania do etatu. Propozycje mogą dotyczyć także rozwiązywania umów na czas określony, a także zasad przechodzenia na samozatrudnienie. Nie jest jeszcze przesądzone, czy komisja zaproponuje zmiany w przepisach dotyczących palaczy.

Minister Elżbieta Rafalska podkreśliła, że komisja nie przyjęła jeszcze żadnych konkretnych rozwiązań i dyskusja na temat propozycji powinna toczyć się wewnątrz zespołów komisji. "Na razie pracują nad rozwiązaniami dwa zespoły: indywidualnego i zbiorowego prawa pracy. W związku z tym wypowiadanie się na tym etapie, zwłaszcza negatywnie, nie powinno mieć miejsca. Eksperci powinni dążyć do rozwiązań wewnątrz zespołów. Pracują one jeszcze do 15 marca" - oświadczyła.

"W momencie, w którym komisja kodyfikacyjna przekaże nam dwa projekty, będziemy konkretnie odnosić się do tych propozycji. Albo je przyjmiemy, albo zmienimy. Dzisiaj nie możemy tego jeszcze powiedzieć. Nie mamy tych konkretnych propozycji" - powiedziała szefowa MRPiPS.

Żywą dyskusje już wywołuje kwestia wykonywania usług na umowie zlecenie lub umowie o dzieło. Zdaniem wiceprzewodniczącej Komisji Kodyfikacyjnej Pracy prof. Moniki Gładoch (ekspertka Pracodawców RP) komisja chciałaby wprowadzić "przymus pracy etatowej". Wyjaśniała, że zgodnie z propozycją wykonywanie usług na umowie zlecenie lub umowie o dzieło może być dopuszczalne wyłącznie w ramach samozatrudnienia. W tej sytuacji pracownik, chcący legalnie dorobić do etatu, będzie musiał założyć działalność gospodarczą albo znaleźć umowę o pracę u innego pracodawcy. "Jeśli nauczyciel angielskiego zechce udzielać prywatnych lekcji, będzie musiał założyć działalność gospodarczą. Jeśli pielęgniarka zamierza dodatkowo pracować w innym szpitalu na zlecenie, to także musi być przedsiębiorcą" - podkreśliła.

Oceniła, że wprowadzenia takich zmian byłoby poważnym eksperymentem na rynku pracy, który może spowodować wzrost szarej strefy i ograniczać wolność obywateli.

Z kolei Wiceprzewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Pracy dr Liwiusz Laska (z ramienia OPZZ) zaznaczył, że przyjęcie propozycji ws. ograniczenia możliwości dorabiania nie jest jeszcze przesądzone. Zwrócił uwagę, że o tych rozwiązaniach rozmawiano w zespole w kontekście zakazu konkurencji, a ogólny zakaz dorabiania jego zdaniem byłby zbyt daleko idący.

Prof. Gładoch mówiła też, że komisja planuje "usztywnić przepisy" w kwestii rozwiązywania umów na czas określony. "Wypowiedzenie umowy na czas określony, będzie musiało być uzasadnione przez pracodawcę. Pracodawca przed upływem umowy na okres próbny będzie musiał podać pracownikowi przybliżone warunki zatrudnienia na nowej umowie. Na wniosek pracownika pracodawca będzie musiał podać powód wypowiedzenia każdej umowy o pracę" - mówiła. "To jest absolutnie nierealne. To są propozycje, które ani całościowo, ani cząstkowo nie mają szans zafunkcjonować w gospodarce wolnorynkowej" - skomentowała.

Inne zdanie w tej sprawie ma dr Laska. Według niego pracownik powinien wiedzieć, dlaczego nie przedłużono jego umowy o pracę. Ponadto - według niego - należy zastanowić się także nad rozwiązaniem, które zakłada, że zwalniany pracownik spotykałby się ze swoim pracodawcą.

"Może, kiedy pracodawca usłyszałby argumentację pracownika, to zmieniłby swoje zdanie. W dużym zakładzie ocenia bezpośrednio przełożony. Może gdyby pracodawca wiedział, że pracownik spóźnia się, bo np. ma chore dziecko, to inaczej by postąpił. Co stoi na przeszkodzie, żeby kogoś wysłuchać, zadać pytania, co ma pan na swoją obronę" - wyjaśniał ekspert.

Prof. Gładoch skomentowała również pomysł, który zakłada, że palące osoby musiałby odpracować stracony czas związany z nałogiem. "Nie wiem, czy to się znajdzie w projekcie komisji. Na razie przegłosował to zespół. Moim zdaniem kodeks jest tak poważnym dokumentem, że nie musi tego określać" - uważa. Jak zwróciła uwagę, pracodawcy i pracownicy obecnie radzą sobie w rozwiązywaniu takich problemów.


PAP
powrót do listy
Pełna wersja strony